Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat i Valion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat i Valion. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 maja 2019

Od Pata CD. Valiona

- Tak tak, pamiętam. Można w sumie spróbować do nich wbić. - Rozejrzałem się dookoła. Robiło się już coraz ciemniej. - Ale na razie może pójdźmy spać. Obu nam dobrze to zrobi, po za tym nie marzy mi się chodzić w ciemnościach, w takich warunkach.
- Mi tak samo.
Potupaliśmy do najbliższego drzewa. Szykowała się bardzo zimna noc, więc postanowiliśmy spać do siebie przytuleni. Jakkolwiek nie brzmi to głupio, czy dziecinnie. Chodzi tu o przetrwanie.
Obudziliśmy się ze śnieżnym nalotem na naszych futerkach. Wstaliśmy i otrzepaliśmy się z nich. 
- To co, idziemy szukać kogoś? - spytał od razu Valion. A ten ledwo co wstał i już mu w głowie jedno.
- Może lepiej najpierw coś zjedzmy. 
- W sumie racja.
Zaczęliśmy węszyć nosem po ziemi w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu zwierzęcia. Poczułem coś zupełnie mi obcego. Nigdy dotąd mój nos nie zetknął się z takim zapachem. Oderwałem nos od ziemi.
- Masz coś? - spojrzał na mnie Valion.
- Niby tak... ale jest to coś nietypowego. Jakieś stworzenie, którego nie znam.
- Może sprawdzimy co to?
- Też jestem bardzo ciekaw.
I tak oto poprowadziłem naszą dwójkę za zapachem. Kiedy dotarliśmy na miejsce ujrzeliśmy kozła. 
- A to ci znalezisko. Nigdy takiego nie widziałem na oczy. - zaczął Valion.
- To fakt. 
- Z tego, co czytałem, zazwyczaj hasają po stromych zboczach gór, więc nie wiem, co robi na tych płaskich terenach.
- Cóż, różne przypadki się zdarzają. Mniejsza o to, mamy żarcie, to je złapmy. - wilczur przytaknął mi tylko głową.
Opowiedziałem mu szybki plan strategi, opierając się na ciekawostkach, jakie podał mi jeszcze później Valion. Zwierz wydawał się dość nieuchwytną zdobyczą, ale na naszą dwójkę nie ma mocnych.
Tak jak przypuszczałem, polowanie nie było łatwe. Trochę musieliśmy pobiegać i się pomęczyć, ale przynajmniej rozgrzaliśmy się. Zjedliśmy i wyruszyliśmy w dalszą tułaczkę, w poszukiwaniu tego legendarnego miejsca.
Podczas naszej drogi zerwała się śnieżyca, jak na nieszczęście. Praktycznie nic nie było widać. Chmury przysłoniły piękne, grzejące nas słońce, przez co zrobiło się okropnie zimno.
Nagle obiłem się o coś lub o kogoś bokiem. Przez ten cały wiatr oraz okoliczności, związane ze zderzeniem, wywróciłem się. Valion spojrzał na mnie, później na kogoś za mną. Również zadarłem łeb i spojrzałem na wilka, o którego się obiłem.


<Ktoś?>

Słowa: 355

niedziela, 12 maja 2019

Od Valiona

Chodziłem wolnym krokiem zmęczony przed siebie, wśród drzew na zimowym terenie, nie wiedząc co mnie czeka dalej... Przemierzaliśmy tak świat, już około roku, razem z Patem... Napotkaliśmy różne interesujące, a nawet piękne - rzeźby, zrobione z śniegu i lodu. Miło było w trakcie tej podróży, trochę odetchnąć i poukładać różne myśli. Chociaż, teraz chyba wolałbym się gdzieś zatrzymać. Może udałoby się znaleźć nowe miejsce zamieszkania? Chciałbym mieć nadzieję... Rozejrzałem się w około za jakąś najbliższą rzeczką  i odwróciłem głowę w stronę Pata.
— Zaraz wrócę, zostań tu Pat. — powiedziałem, ten natomiast tylko przytaknął głową.
  Odszedłem kawałek od Pata, i napiłem się paru łyków wody z jeziora. Lekko się zatrząsnąłem, była lodowata, ale orzeźwiająca. Ale też nie mam co się dziwić, jest to jezioro a wokół niego dużo śniegu i lodu, a o temperaturze to już nie będę wspominać... Wróciłem do Pata i szliśmy dalej, aż mój brat przerwał ciszę. 
— Chcę jedną rzecz wyjaśnić. — zaczął spokojnie — Prosiłbym cię o to, abyś przy nowych ludziach zwracał się do mnie nowym imieniem — Elliot. Wiesz doskonale, jak gardzę swoim imieniem, więc mam nadzieję, że to uszanujesz. — zwrócił się pyskiem do mnie — Również by było fajnie, jakbyś kompletnie zapomniał o moim przygłupim imieniu — Pat — i zwracał się właśnie moim nowym imieniem.
— Jeśli ma cię to uszczęśliwić to okej... — powiedziałem lekko rozkojarzony innymi myślami w trakcie tego wszystkiego, co do imienia, to mu się nie dziwię, nawet trochę współczuje, co prawda Pat to nie jest aż tak tragiczne imię, ale też do oschłego basiora chyba nie pasuję. W sumie, nawet fakt o jego imieniu mnie trochę rozśmiesza powiem szczerzę. Przemierzałem dalej, z myślą o tym żeby spotkać może jakąś przyjazną watahę albo jakieś miejsce gdzie można byłoby zamieszkać na dłużej, gdyż, przydałoby się trochę odpocząć po długiej wyprawie, prawda?... Na chwilę obaj usiedliśmy na śniegu z Patem, gdyż i on i ja, byliśmy zmęczeni. Nagle jakoś wpadła mi stara myśl, o tym jak mi ojciec opowiadał o Krainie Wiecznie Skutej Lodem, czyli o tej, na której jesteśmy teraz... Bo innych zimowych terenów nie widziałem. I coś mówił o jakimś królestwie... Może udałoby mi się je znaleźć razem z bratem?
— Hm... Co myślisz o poszukaniu jakiegoś Królestwa? Pamiętasz jak nam ojciec opowiadał o nim?

<Pat?>

Słowa: 365
Layout by Netka Sidereum Graphics