Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spero i Valion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spero i Valion. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lipca 2019

Od Valiona CD. Spero

- Chyba powinniśmy znaleźć dla was jakiś nocleg. - powiedziała Spero.
- Przydałoby się. Znasz jakieś miejsce?
- Raczej tak. Zaprowadzę was do niego.
Gdy doszliśmy na miejsce, Spero nas pożegnała i poszła. Wszedłem razem z dość mało trzeźwym Elliottem. Lokal wyglądał skromnie i przytulnie. Zauważyłem jakiegoś wilka, stojącego za ladą, podszedłem do niego i się spytałem o cały nocleg, a Elliott usiadł na drewnianej ławce i czekał na mnie. Dowiedziałem się co i jak i rozeszliśmy się razem z Elliottem po swoich pokojach. Położyłem się na łóżku. Było dosyć wygodne. Spędziliśmy większość dnia w barze, oni pili, tańczyli i śpiewali, a ja się tylko temu przypatrywałem z niesmakiem... No cóż, dla mnie najlepszy dzień to nie był, ale... Mogło być gorzej?... Rozmyślałem nad tym dniem, który się wydarzył. Bar... Zasnąłem po jakimś czasie.
Nastał świt, a dobiegające promienie słońca mnie wybudziły. Niechętnie wstałem, na tym łóżku spało się dosyć przyjemnie. Wyszedłem z pokoju i zapukałem do pokoju mojego brata. Cisza. Dałem mu jeszcze czas, żeby spał po wczorajszym wydarzeniu. Zszedłem sam na dół i zjadłem strawę, którą mi zapodał jeden z kucharzy. Królestwo jest bardzo rozwinięte, myślę, że moglibyśmy z bratem zostać tu na dłużej. Tylko trzeba by było znaleźć też konkretne miejsce zamieszkania i może jakąś pracę? Gdy mój brat wstał. Przygotowaliśmy się i wyszliśmy z zajazdu.
Nie przedłużając, maszerowaliśmy przez śnieg, wśród centrum. Dotarliśmy w różne inne miejsca. Obaj byliśmy lekko zdezorientowani, ale jakoś udało nam się odnaleźć w nowych klimatach. Rozmawialiśmy z różnymi wilkami, żeby nas może poprowadziły gdzieś konkretnie... A właściwie ja rozmawiałem, bo, trochę Patowi dalej w głowie woda sodowa odbijała. Dowiedzieliśmy się, że byliśmy, jak to mówią miejscowi.... W Dystrykcie I udało nam się dogadać i znaleźć stałe mieszkanie. Parę dni minęło i wiadomo, przydzielili nam różne obowiązki i tak dalej... Po prostu życie zaczęło się układać i zostaliśmy w Królestwie. Stałem się Kronikarzem i teraz piszę to wszystko.

Słowa: 312

piątek, 31 maja 2019

Od Spero CD. Valiona

Mijaliśmy właśnie Starą Wiosnę, karczmę, do której dość często zachodziłam w wolnym czasie ze znajomymi, gdy Valion zaproponował, byśmy weszli do środka trochę odpocząć. Nikt nie miał nic przeciwko, więc chwilę później byliśmy już w środku. Valion zajął miejsce przy jednym z wolnych stołów.
- Może napijemy się czegoś, żeby się rozgrzać? - zaproponował Elliot, patrząc w stronę baru.
- Czemu nie? - wzruszyłam ramionami. - Chodź, zapoznam cię przy okazji z właścicielem – uśmiechnęłam się do basiora zachęcająco.
Ruszyliśmy razem w stronę baru.
- Hejka Willy! - rzuciłam, podchodząc do lady, a na moim pysku od razu zagościł uśmiech. Uwielbiałam tego basiora.
- Cześć Spero - stary wilk uśmiechnął się do mnie przyjaźnie. - Co słychać u mojego ulubionego maga? - mrugnął, na co odpowiedziałam śmiechem.
- Och, to co zawsze - rzuciłam, zbywając pytanie machnięciem łapy. - Praca, praca i jeszcze więcej pracy.
Pokiwał głową ze zrozumieniem, po czym przeniósł wzrok na towarzyszącego mi basiora, rozglądającego się z zainteresowaniem dookoła.
- To Elliot - odpowiedziałam na pytające spojrzenie starego barmana. - Spotkałam go w drodze tutaj. Przybył niedawno z bratem, Valionem - wskazałam wilka, którego zostawiliśmy przy stole.
Willy uśmiechnął się przyjaźnie do nowego i wyciągnął ponad barem łapę na przywitanie. Elliot uścisnął ją po chwili wahania.
- To co zawsze? - zapytał stary basior, kierując z powrotem wzrok na mnie, gdy już wymienili uprzejmości.
- Dla mnie tak. Elliot? - zapytałam. Basior wzruszył ramionami, więc zamówiłam dla niego to samo.
Gdy tylko stanęły przed nami kubki z grzanym winem, wzięłam łyka ze swojego. I akurat w tym momencie Willy musiał się odezwać.
- A co u Lysandra?
Zachłysnęłam się i omal nie oplułam barmana winem. Rzuciłam mu mordercze spojrzenie.
- Tylko pytam - wzruszył ramionami, a na jego pysku pojawił się chytry uśmieszek.
Pokręciłam z niedowierzaniem głową.
- Proszę, chciaż ty nie zaczynaj - jęknęłam, porywając swój kubek z lady przy pomocy magii. Ruszyłam w stronę stołu zajmowanego przez Valiona, udając obrażoną. Jednak gdy zza pleców dobiegł mnie śmiech Willy'iego, nie mogłam powstrzymać uśmiechu cisnącego mi się na usta.
- Na pewno nic nie chcesz? – zapytałam Valiona, siadając na ławce koło niego. Eliot przysiadł naprzeciwko, po drugiej stronie stołu.

<Valion? Pat?>


Słowa: 361

czwartek, 30 maja 2019

Od Valiona CD. Spero

- Cóż, w takim razie już znaleźliście - mrugnęła do nas porozumiewawczo. - Właśnie znajdujecie się na terenie Dystryktu I tego królestwa. Akurat zmierzam do Centrum, jeśli chcecie, możecie do mnie dołączyć. 
- Ja z miłą chęcią, w końcu przyszliśmy tu żeby zwiedzić nowe tereny, prawda Elliot? 
- No tak.
- To chodźcie za mną. - powiedziała wadera.
 Szliśmy dalej w dosyć głębokiej ciszy, nikt z nas nie chciał zbytnio rozmawiać, z powodu że cóż, było dosyć niezręcznie mam wrażenie, przynajmniej dla mnie, aż te błogie milczenie w końcu przerwała Spero przez nas napotkana.
- Co chcecie zobaczyć najpierw? - zapytała wilczyca. - Może chcecie zobaczyć Podziemne Ogrody i Oazę?
- Chętnie zobaczymy. - powiedział Pat. 
- Ogrody? - spytałem trochę zdziwiony, w końcu, ogrody? - W tej temperaturze?
- Jest tam lepsza temperatura niż na zewnątrz, z powodu pewnego wybuchu, z tego co wiem.
- A okej...  
 Dosyć byłem zdziwiony jak i zarówno zaciekawiony, tymi ogrodami... Weszliśmy do zamku, był przepiękny... Chyba wole nie wiedzieć ile czasu zajęło budowanie tego wszystkiego, sporo różnych sal, wiele witraży i różnych dekoracji, myślę że jestem zadowolony z tego że tu zostanę na dłużej, mam wrażenie że jakoś zdobyłem wenę twórczą na zaczęcie pisania czegoś... Szedłem dalej w małym zamyśleniu, aż doszliśmy do Podziemnych Ogrodów. Gdy ja zamilkłem i patrzyłem z wrażeniem na owe miejsce, Pat chyba myślał o tym kiedy będzie mógł coś zjeść i odpocząć... Ale, może tylko miałem takie wrażenie. W sumie, też mu się co dziwić? Ciągle idziemy, idziemy... 
W sumie, popatrzyliśmy chwilę, poszliśmy trochę dalej, aż tu się ukazała nam chyba ta Oaza. Byłem wniebowzięty, pod wrażeniem. Było tu pięknie, tylko... Czemu to drzewo wisi w powietrzu?
- Spero... Jakim cudem to drzewo... Wisi w powietrzu?
- Na to pytanie, póki co nikt nie zna odpowiedzi...
No cóż, po małej rozmowie w Oazie i w Podziemnych Ogrodach, wyszliśmy z zamku i szliśmy dalej. Zrobiło mi się dosyć zimno. Rozglądałem się za czym kol wiek, gdzie można by było wejść, ocieplić się i może trochę odpocząć. Jedyne co napotkaliśmy to karczmę, postanowiłem powiadomić o tym moich towarzyszy.
- Możemy wejść do tej karczmy, bo trochę mi już zimno i chciałbym odpocząć. - powiedziałem lekko trzęsąc się.
- Ta, jasne. - powiedział Pat.
No to weszliśmy do środka, karczma była w dosyć dobrym stanie, ja usiadłem tylko na ławce, a co do Pata i Spero to cóż... 

<Pat, Spero? Sory że takie słabiutkie to opowiadanie.>

Słowa: 397
Layout by Netka Sidereum Graphics