Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elaine i Hudson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elaine i Hudson. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2019

Od Elaine CD. Hudsona

O tym, że nastał ranek poinformowały mnie jasne plamy, które wdarły się do mojej jamy spomiędzy zasłony z liści. Przeciągnęłam się i zgrabnie wyślizgnęłam na zewnątrz. Słońce zaczynało przyjemnie grzać, a jednocześnie od śniegu bił delikatny chłód. Postanowiłam udać się na mały spacer po okolicy. Z rana zawsze było cicho, a zwierzęta dopiero co budziły się do życia. Pod łapami tylko chrupał mi śnieg. Bardzo okrężną drogą kierowałam się w stronę jeziora. Liczyłam na złapanie czegoś dobrego na śniadanie, chociaż nie pogardziłabym zającem czy jeleniem. Pamiętam jak Kian zawsze mi coś przynosił gdy byliśmy mali. A teraz, cóż. Zostały same ryby. Jednak dobre i to. Ostatecznie znalazłam się tam jakieś dwadzieścia minut później. Słońce było już znacznie wyżej niż gdy wychodziłam. Spacerując wzdłuż brzegu dostrzegłam jakąś ciemną sylwetkę wilka. Aurę miał spokojną. Zaczęłam się zbliżać, nadal uważając na jego aurę. Gdy się nie zmieniła podczas kiedy dzieliło nas zaledwie kilka metrów, uspokoiłam się. Poza tym, nie wyglądał groźnie, toteż zaryzykowałam zagadać.
- Widzę, że nie tylko ja lubię tu przychodzić…
Basior, co wywnioskowałam po posturze, natychmiast podniósł głowę znad tafli chłodnawej wody, patrząc na mnie. 
- Spokojnie, nie mam złych zamiarów. Chyba, że złym zamiarem jest spacer wokół jeziora - uśmiechnęłam się delikatnie - Można? - spytałam, wskazując miejsce obok niego.
Pokiwał lekko głową na znak, że mogę się przysiąść. Tak też zrobiłam, zachowując mimo wszystko bezpieczny odstęp i też taki, aby nie naruszać jego przestrzeni osobistej. Zapadła cisza, podczas której oboje chyba wsłuchiwaliśmy się w śpiew budzących się ptaków. Nie wiedziałam, jak mojemu towarzyszowi, ale mi ten obrót spraw kompletnie nie przeszkadzał. Gdzieś kątem oka nadal go obserwowałam. Po paru minutach podniosłam się aby napić się wody. Można powiedzieć że przyzwyczaiłam się do tego, że za każdym razem przechodził mnie dreszcz, kiedy tylko wzięłam choć łyk. Po chwili doszłam jednak do wniosku, że lepiej będzie ją trochę ogrzać. Wytworzyłam więc małą roślinę o kształcie jakiegoś dzbanka i nabrałam nieco wody.
- Jesteś stąd? - spytałam, odwracając się do wilka z naczyniem przywiązanym już do grzbietu.

<Hudson?>

Słowa: 329

piątek, 10 maja 2019

Od Hudsona

Był chłodny wieczór. Chłodniejszy niż dotychczas lecz nie przeszkadzało mi to. Dopóki gwiazdy lśniły na niebie, dopóty miałem siły aby biec przed siebie. Odkąd opuściłem stado gdzie byłem wychowywany minęło około 3 lat.. Przez cały ten czas poszukuję swych prawdziwych rodziców. Tak na prawdę nie wiem czy żyją, ale moje serce wypełnia wielka nadzieja na to, że ich odnajdę. A jeśli nie ich.. Chciałbym chociaż odnaleźć waderę, która najbardziej utkwiła mi w pamięci.. Jej mrok ciągle tkwi mi w pamięci i na nowo budzi chłód w mym ciele, jej oczy.. mimo iż niespotykanie piękne to wciąż przerażająco tajemnicze. Jej wzrok jeszcze na długo zostanie w mojej głowie..
Moim ostatnim dłuższym przystankiem było niewielkie stadko. Liczyli może.. z 2 parki ze szczeniakami i 3 wolnych strzelców? Nie jestem pewien ale dowiedziałem się tam, że niedaleko jest Królestwo Północy i może tam znajdę swych rodziców. Byli ciekawi mej historii a ja potrzebowałem schronienia. Poszliśmy na układ; opowieść za nocleg. Zebrała się grupka wilków i wszyscy wysłuchiwali mej opowieści a po wszystkim wskazano mi miejsce mego noclegu oraz kierunek w jakim powinienem podążać aby dotrzeć do Królestwa. Dotarłem tam w jeden dzień i niecałą noc. Tuż o zmierzchu stałem obok jeziora, z którego z jednej strony wpływała rzeka a na drugim końcu ta sama rzeka ciągnęła się dalej. Pomimo panującego półmroku wypatrzyłem kilka kamieni tworzące prowizoryczne schronienie jak na chwilkę snu. Nieopodal był las, a jego drzewa były strasznie gęsto położone. Wysokością też nie grzeszyły. Pomyślałem, że udam się tam za dnia. Może znajdę jakąś żywą duszę, która zaprowadzi mnie do "cywilizacji". Jak na razie byłem tutaj tylko ja i kilkadziesiąt ryb pływających w jeziorze. Na samą myśl aż ślinka cieknie z pyska. Odkąd pamiętam przeważnie jadałem ryby. Lecz najpyszniejszym przysmakiem i tak są świeże kąski mięska z jakiegoś jelonka.
- Jeszcze za wcześnie na śniadanie - burknąłem pod nosem
Skierowałem się w stronę kamieni. Wyglądały dość solidnie ale jednak wolałem się upewnić. Usiadłem przed miejscem mojej drzemki i zacząłem z ziemi umacniać budowle. Inżynier ze mnie żaden ale chciałbym przeżyć do rana i nie zginać pod ciężarem kamieni. Dla pewności stworzyłem jeszcze kilka podpórek i w końcu ze spokojem mogłem położyć się, w osłoniętym od wiatru miejscu. Co prawda, tu przy wodzie, nie było zbyt przyjemnie ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
W takich chwilach jak te, zazdroszczę wilkom, które posiadają bujne i długie ogony. Swoją krótką kitą co najwyżej mogę otulić kawałek swej łapy. Dobrze, że do tego zimna jestem już przyzwyczajony. Ta kraina.. mimo iż żyję w niej kilka dobrych lat, ciągle przyprawia mnie o dreszcze. Ma w sobie coś.. coś tajemniczego, czego nikt nie jest w stanie dostrzec.
Wtulony pyskiem w przednie łapy powoli zacząłem odpływać do odległej krainy snów.
~
Obudziły mnie rzucające się na mój pyszczek jaskrawe promienie słońca. Podniosłem się, ziewnąłem i oblizałem się po mordce. Wystawiłem swoje przednie łapy przed siebie i nachyliłem się do nich. Rozciąganie jest bardzo ważne zwłaszcza gdy biega się tyle co ja. Przetarłem szybkim ruchem oczy i rozejrzałem się. Nie wiem ile czasu spałem ale na pewno było jakoś przed południem. Byłem strasznie zmęczony i musiałem bardzo mocno spać. Powolnym krokiem ruszyłem ku jeziorze. Delikatnie nachyliłem się i zacząłem pić wodę.
-Khh.. Zimna.. - szepnąłem sam do siebie
Cóż się dziwić.. wszędzie dookoła tylko lód i śnieg. To z jakiej racji woda miałaby być ciepła.. Poczułem burczenie w moim brzuchu. No teraz już mogę rzec iż jest czas na śniadanie. Rybek tu pełno więc na pewno coś uda mi się złapać..
Już miałem powoli zanurzać się do wody gdy nagle zza moich pleców odezwał się czyjś głos;
-Widzę, że nie tylko ja lubię tu przychodzić..

<Ktoś?>

Słowa: 606
Layout by Netka Sidereum Graphics