Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edeliene i Pandora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edeliene i Pandora. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 maja 2019

Od Pandory CD. Edeliene

Niektórym się wydaje, że to sen czegoś pięknego, czegoś, co nie istnieje. Jednak gdy masz skrzydła, wiesz, że to prawda – nieco ponad chmurami jest piękne. Wystartował przed południem po zjedzeniu śniadania i leciał do góry, póki nie minął chmur. Czasem ma ochotę na takowych usiąść, rozleniwić się i nie zwracać uwagę na płynący czas, może gdzieś doleci na tej chmurce? Do nieznanej krainy, do samych bogów, a może to Skalistych Ziem? Jeszcze tego nie próbował, od wylegiwania się na chmurach, które swoją drogą są bardzo zimne i często wilgotne, woli wzlecieć wyżej i podziwiać świat, którego większość wilków nie może dostrzec – a najpiękniej jest o zachodzie słońca, kiedy czysto błękitne niebo mieni się wieloma kolorami, a słońce wydaje się wcale nie zachodzić. Nie miał pojęcia, ile leciał przed siebie, czasem zamykał oczy i pozwalał wiatrowi wpleść się w jego futro, skrzydła. Nic go nie interesowało, czuł się, jakby całe zło świata przestało mieć jakikolwiek sens, a wyrocznia nad nim ciążąca nawet nie powstała. W końcu jednak poczuł się słabo, za długa podróż ponad chmurami może wywołać osłabienie, ponieważ tlenu na tym poziomie było mniej, niż na powierzchni. Aby nie stracić przytomności i nie spaść na ziemię, a raczej nie rąbnąć i się nie zabić, zniżył lot. Przez pierwsze sekundy nie miał pojęcia, gdzie wylądował, tereny Północy były do siebie bardzo podobne; wszędzie śnieg i lód. Jednak gdy wychwycił wzrokiem zarys zamku, przypomniał sobie o ostrzeżeniu, na temat Przylądka Estany. Ogromne, zmutowane niedźwiedzie, czekające na ofiarę kryją się w każdym zakamarku, a przebywanie w tym miejscu było niebezpieczne. Dlaczego więc nie zawrócił? Bo razem z zarysem budynku, zauważył zwierzę, nie była to sarna, zająć czy inne zwierzątko do zjedzenia, tylko wilk. Pandora zaciekawiony obecnością nieznajomego, ruszył za nim. Miał nadzieję nie spotkać żadnego wrogiego osobnika, ale w tej części, to jak modlić się o brak ryb w wodzie. Niestety tak się zdarzyło (a może to jego pech go przyciągnął), że nie daleko pojawił się niedźwiedź. Na jego widok poczuł się mały jak mrówka. Spojrzał na wilka, który szedł dalej. Wtedy usłyszał człapanie tego stworzenia. Wzleciał do góry i zauważył, że bestia kieruje się prosto na wilka. Nie myśląc długo, podleciał do obcego, złapał i pociągnął do siebie, kryjąc się za ścianą.
- Co teraz? - nie odpowiedział, tylko nasłuchiwał. Człapanie ustało, ale zapach pozostał.
- Szybko biegasz? - zapytał, podnosząc się na skrzydłach. Bestia zniknęła.
- Dość.
- To lepiej stąd znikać – stwierdził, wracając na ziemię i powoli idąc do wyjścia. Wadera jednak nie była pewna, co do jego pomysłu, ponieważ stała w miejscu i oglądała zamek. Nie odzywał się, tylko podniósł się do góry. Cicho machał skrzydłami, obrócił się wokół własnej osi, sprawdzając, czy jest czysto, gdy nagle usłyszał głośny ryk. Spojrzał w kierunku wilczycy. Ani on, ani ona nie zdążyli zareagować. Niedźwiedź wyskoczył przed samicę i uderzył ją łapą. Odleciała do tyłu, a gdy zaczął na nią szarżować (jak na takie olbrzymy poruszały się szybko i sprawnie), Pandora zionął ogniem, odgradzając go od ofiary. Podleciał do nieprzytomnej. - Ej, obudź się – poruszał jej łbem, ale ta milczała. Wtedy zobaczył drugiego niedźwiedzia, który szarżował z przeciwnej strony. Skrzydlaty podleciał do góry, łapiąc pod pachy nieznajomą i wszelkimi siłami ciągnąc ją do góry. Musiał wzlecieć naprawdę wysoko, a do tego zionąć ogniem w bestię, aby jakoś nie dać się zabić. Pandora był nie tylko małym, ale i słabym wilkiem, siła u niego nie grała dużej roli, dlatego, zamiast polecieć do lasu i uciec, skręcił do tyłu i wylądował na murze, na nim nie było potworów. Położył waderę, której powieki zaczynały się podnosić.

<Edeliene? Mam nadzieję, że pasuje odpis>

Słowa: 584

Od Edeliene

Odkąd tylko porzuciłam swoje rodzime ziemie cały czas śnią mi się szukający mnie rodzice. Tak, brzmi to jakby byli wspaniali i kochali mnie ponad wszystko, chcieli odnaleźć swoją niewdzięczną, marnotrawną córkę, której chcą wybaczyć... Ale tak nie jest. Jeżeli już mieliby mnie szukać, to aby zabić mnie z nienawiści za to co ja im zrobiłam, lub po prostu dla zmuszenia mnie do tego, bym robiła to, czego oni chcieli. Przez nich zabiłam swojego brata... A teraz pozostawiłam ich z niczym. Zabrałam ze sobą wszytko, co włożyli w wychowanie swojej niewdzięcznej córy. Czułam się jakbym ich okradła, ale to dobrze. Uczucie to sprawiało, że byłam szczęśliwa. Zasłużyli.
Do Królestwa Północy dołączyłam po niecałym roku tułaczki od chwili ucieczki. Naprawdę trudno było mi żyć samej, a więc musiałam w końcu gdzieś przystanąć. Padło na to miejsce. Zlodowaciałą krainę, pokrytą śniegiem, ale jednocześnie wzbudzającej wrażenie uśpionej, takiej, która, gdy się obudzi, będzie istnym, wilczym rajem. Tutaj na pewno nikt mnie nie znajdzie.
Już w pierwsze dni mojego pobytu w nowym domu miałam zamiar znaleźć sobie godną i ładną jaskinię. Miałam wiele czasu, więc chciałam szukać do skutku. Zajęło mi to kilka dni, zanim dotarłam do miejsca, które już z daleka uznałam za godne zwiedzenia. Z daleka była to piękna, wielka posiadłość i raczej tam nie zamieszkam, ale być może będę mogła się na trochę zatrzymać. Wielkie zamczysko dopiero z bliska stało się zaniedbane i puste. Opuszczone. Dlaczego ktoś opuścił tak piękne miejsce? Wkroczyłam przez otwarte bramy posiadłości, przyglądając się jej uważnie. Zdecydowanie ktoś uciekał stąd szybko, bo nawet nie zabrał ze sobą wszystkiego. Wyobraziłam sobie ogromną bestię atakującą właścicieli tego miejsca, którzy zmuszeni byli uciekać. Jakby na potwierdzenie mojej bujnej wyobraźni coś poruszyło się gdzieś z boku. Szybko odwróciłam się w tamtą stronę, a na jednej ze ścian, zaraz obok przejścia w którym coś się poruszyło ujrzałam ogromne ślady pazurów. Zesztywniałam. Jeżeli coś mnie zaatakuje, zawsze będę mogła przenieść nas do mojego umysłu, tam mogę umierać nieskończoną ilość razy, ale co jeżeli nie zdążę? Lub jeżeli mi się nie uda? Usłyszałam głośne człapanie gdzieś w pobliżu jakiegoś wielkiego stworzenia. Wydawało mi się, że nawet słyszę jego oddech. Czułam, że zaraz wyłoni się zza ściany, zauważy mnie i rzuci się, by rozerwać moje ciało wielkimi łapskami. Wnet poczułam ostre szarpnięcie gdzieś z boku i znalazłam się tuż za kolejną ze ścian. Stałam obok obcego mi wilka.
– Co tu robisz? Nie wiesz, że Przylądek Estany to nie miejsce do zabawy? – zapytał szeptem.
– Mogłabym rzec to samo, ale nie, nie wiedziałam. Jestem tu pierwszy raz. – odpowiedziałam równie cicho.
– Pierwszy i zaraz ostatni. – mruknął. Słyszałam jak potwór, którego jeszcze nawet nie widziałam zbliża się coraz bardziej do miejsca, w którym się znajdujemy.
– Co teraz? – zapytałam mojego towarzysza z zaniepokojeniem.

<Nieznajomy?>

Słowa: 452
Layout by Netka Sidereum Graphics